– Czujesz? – zapytał.

Popatrzyła pytająco.

– Czasem lubię przymknąć oczy i poczuć zapach miasta. Jest taki… nieokreślony, to przedziwna mieszanina tysięcy, milionów zapachów! Tak intensywny, wręcz pulsujący… Masz tak czasem?

Zerknął na nią niepewnie. Milczała dłuższą chwilę, marszczyła brwi. Aż nagle jej twarz zaczęła się rozjaśniać uśmiechem i energicznie pokiwała głową. Nadzieja w nim odżyła. Może wreszcie ktoś, może ktoś, kto go rozumie…

– Tak! – wykrzyknęła radośnie. – Mam tak zawsze, kiedy przechodzę koło budki z kebabem!